SWOI I OBCY   KSENOFOBIA

menukseno.rtf - 10 kB
Aleksandra Niewiara
KSENOFOBIA I KSENOFILIA

Powiększ - 47 kBGreckie słowa przypominające, że kontakt z innymi ludźmi, z obcymi, związanymi z inną kulturą nie jest doświadczeniem obojętnym, a przeciwnie - wikła nas w emocje, które bez względu na to, czy są pozytywne czy negatywne, przez sam fakt pojawienia się nadają temu kontaktowi wymiar uczuciowy, ludzki. Ksenofobia to  s t r a c h  przed obcym (gr. ksenos 'obcy' phobos 'strach'). Ksenofilia to  l u b i e n i e obcych (gr. ksenos 'obcy', phileo 'lubię'). Mamy zatem dwie przeciwstawne postawy wywołane przez spotkanie z obcym.

Czego więcej w historii narodów? Wydaje się, że jednak ksenofobii, choć zdarzają się związki między narodami oparte na wzajemnej (lub chociażby jednostronnej) sympatii. W polskiej tradycji są okresy, gdy z prawdziwą przyjaźnią mówi się o Francuzach, gdy próbuje się zbudować braterską więź między Słowianami, do przysłowia przechodzi też pozytywnie postrzegana więź z bratankiem Węgrem.

Jednak najczęściej kontakt z innym, obcym, należącym w pewnych kategoriach do innego świata, innego porządku kulturowego wywołuje niepokój i skutkuje postawą ksenofobiczną. Nienowe to zjawisko i właściwie możemy o nim mówić, przywołując przykłady już z epok najdawniejszych. Rzymianie nie przepadali za Grekami i tworzyli na ich temat rozmaite przysłowia w rodzaju Graeca fides, nulla fides (grecka wierność to żadna wierność). We wcześniejszych epokach sami Grecy także musieli niechętnie myśleć o innych, skoro wszystkich nie mówiących po grecku nazwali mamroczącymi, wydającymi dziwne dźwięki (bar-, bar-) barbarzyńcami (gr. barbaros). Podobnie i my postąpiliśmy z Niemcami, kładąc u podstawy ich polskiej nazwy przymiotnik niemy, co równało się stwierdzeniu, że ten, kto nie potrafi porozumieć się z nami w naszym języku, jest niemy.

Przykładów takich i podobnych jest bardzo wiele. I nie te językowe zapamiętujemy najczęściej. Przede wszystkim pamiętamy te znane z historii i z naszego codziennego życia. Z jednej strony na przykład pogromy Żydów w XVI-wiecznej Europie, wojny religijne, szaleństwo XX-wiecznych eksterminacji narodów w Europie i Azji. Z drugiej - niechęć do Cyganek wróżących na ulicy, żebrzących Rumunów, dawniej i do Rosjan jako przedstawicieli gnębiącego Polaków państwa (w wersji carskiej czy sowieckiej). W różnej skali i o różnych skutkach są to przejawy ksenofobii.

Skąd jednak bierze się niechęć do obcych? A nawet - jak wynika z etymologii słowa - lęk przed nimi? Najprościej można by powiedzieć, że właśnie z ich obcości. Postrzeganie kogoś jako obcego to mentalne oddzielenie go od siebie, a co ważniejsze od grupy, z którą jesteśmy związani, z którą się utożsamiamy. Grupa ta jest połączona wspólną tradycją, religią, wyznawanymi wartościami, zachowaniami, często ubiorem, a także cechami fizycznymi. Obcy jest inny, nie należy do nas. Wywołuje lęk, niepokój, bo przez samą swoją obecność wśród nas, w naszej grupie burzy jej ustaloną hierarchię czy porządek.

W zależności od tego jak silna jest nasza własna grupa (pod względem ekonomicznym, politycznym, kulturowym), co jest ściśle związane z poczuciem tożsamości z nią jej poszczególnych członków, sposób patrzenia na obcego może być różny. Najsilniejszą postawą ksenofobiczną cechują się społeczności tradycyjne, zamknięte (nierzadko ograniczone nawet do jakiejś małej przestrzeni, np. wioski), pozbawione częstego kontaktu z innymi wzorami kulturowymi. Najmniej ksenofobii w społecznościach, które posiadają silną pozycję materialną, akceptują nowości kulturowe, preferują mobilną, ruchliwą postawę, a kontakt z innymi jest stałym elementem ich życia.

Przyczyną ksenofobii nie jest jednak tylko lenistwo intelektualne, które raczej każe odrzucić coś nowego niż nad nim się zastanowić, zrozumieć, by w końcu - może - zaakceptować. To, co powoduje, że ksenofobia często działa z niepowstrzymaną siłą, jest jej związek z najprostszymi odczuciami, a nawet instynktami. Człowiek, żyjąc, próbuje zapewnić byt-przetrwanie sobie, swojej rodzinie, gromadzie, w której żyje. Zapewnić egzystencję w podstawowych wymiarach - materialnym i duchowym (wartości, wzorów postępowania, ciągłości tradycji, religii). Pojawienie się obcego stanowi zagrożenie. Może on chcieć wziąć udział w podziale dóbr materialnych, które bez jego obecności należałyby się tylko nam. Może on także przez wprowadzenie swoich norm zachowań, swojej kultury zabrać nam pewność co do nieomylności, słuszności naszych ocen i wartości. W jednym i drugim wypadku może to doprowadzić do destrukcji, zniszczenia naszej własnej grupy. To każe instynktownie bronić się przed obcym i bać się go.

Oczywistym jest, ze nasilenie postaw ksenofobicznych występuje w społecznościach, które uświadamiają sobie lub doświadczają w jakimś stopniu rozpadu wartości lub słabości ekonomicznej czy politycznej. Skutkuje to wówczas także chętnym posługiwaniem się figurą obcego jako "kozła ofiarnego" obarczanego wino za zło, które nas dotyka, tworzeniem mitów o "złotym wieku", czasach przeszłości, w których zarówno materialnie, jak i duchowo nasza społeczność była dość mocna, by przetrwać.

Poszukiwanie winy w obcym, ksenofobia, strach przed innym to w gruncie rzeczy lęk przed zmianą. To założenie, że zadaniem jednostki, a także społeczeństw jest utrzymanie status quo. Lecz czy to prawda? Czy nie jest naszym celem rozwój, którego bez zmiany nie ma?


menuna początekkseno.rtf - 10 kB
Stowarzyszenie OLSZÓWKA  -  al. Armii Krajowej 141/55  -  43-300 Bielsko-Biała
tel. 0..33 816 11 96  -  e-mail : olszowka@free.ngo.pl  jacek@olszowka.most.org.pl