menueliusz.rtf - 12 kB
Adam Bartosz
ADOLF RUDNICKI - ELIUSZ Z ŻABNA

Do tarnowskiego Muzeum trafił niedawno plik starych zdjęć. Nie podpisane, trudne były do zidentyfikowania. Nasi historycy to jednak tropiciele - zdjęcie po zdjęciu odzyskują wartość wzbogacane w coraz bardziej dokładniejsze informacje o miejscach, rzeczach i ludziach utrwalonych na fotograficznym papierze.

Na jednym ze zdjęć udało się zidentyfikować żabnieńską synagogę. Intuicja podpowiedziała mi, że nieznana mi budowla może pochodzić z Żabna. Nasza księgowa, Wiesia Rudzińska z Żabna, przepytując starych mieszczan, domniemania te uczyniła sprawdzonym faktem. Pisząc przed laty przewodnik po zabytkach żydowskich naszego regionu na próżno szukałem wówczas wizerunków tej żabnieńskiej świątyni. Do dziś też nie wiadomo nic o jej wieku. Być może jej fundamenty pochodziły z pierwotnej synagogi, zbudowanej w Żabnie tuż po osadzeniu w mieście Żydów przez ówczesnego dziedzica Rafała z Borzymia. Przywilej na zbudowanie synagogi otrzymali Żydzi żabnieńscy z jego rąk w 1692 r. Byłaby więc na zdjęciu owa dwu-i półwieczna bóżnica? Może uda się kiedyś znaleźć źródła mówiące o jakiejś późniejszej budowie. Jeśli tamta, z końca XVIII w. zachowała się do czasu jej sfotografowania, na pewno była przebudowana, choć jej utrwalona na zdjęciu sylwetka zdaje się wskazywać na dość dawny wiek.

Tyle wiem dotąd o owej synagodze. Ze starym zdjęciem skojarzyłem jednak sobie nieco drobnych faktów, które być może zainteresują mieszkańców miasta. Otóż Żabno było jednym z prowincjonalnych centrów chasydyzmu, odłamu żydowskiej religii zrodzonego w Galicji w końcu XVIII w. Rewolucyjny ten ruch, odrzucający oficjalną naukę i hierarchię rabinacką zdawał się na intuicyjne pojmowanie Boga. Chasydzi (pobożni) skupiali się wokół nauczycieli, których ogłaszano cadykami (sprawiedliwymi), a którzy posiadali moc czynienia cudów i bezpośrednich spotkań z Bogiem. Żarliwa pobożność chasydów przejawiała się w wysławianiu Boga wszelką codzienną czynnością, także tańcem i śpiewem. Do dziś żyją w świcie chasydzi, którzy swe związki historyczne wywodzą z małych miasteczek Galicji i Kongresówki.

W Żabnie osiadł w końcu XIX w. reb Szalom Dawid Unger, który był potomkiem znanego rabina - cadyka Mordechaja Dawida Ungera z Dąbrowy. Szalom Unger ożenił się w Rozwadowie i tam, na dworze cadyka Mosze Horowitza, swego teścia pobierał nauki.

Tytuł niniejszego tekstu zapowiada opowieść o Adolfie Rudnickim. Najwyższy więc czas wprowadzić na scenę jego postać. O jego dzieciństwie dowiadujemy się właśnie stąd, iż utrwalony został w dziejach owych cadyków opisywanych przez najmłodszego syna Szaloma Ungera, Menasze Ungera, od lat 20. zamieszkałego w USA.

Otóż Menasze Unger, biograf ojca pisze, iż jeszcze w Rozwadowie studiując przy swoim teściu, Szalom Unger poznał Icie Hirszhorna, którego uczynił swoim gabajem (pomocnikiem). Tenże Icie to późniejszy ojciec polskiego pisarza - Adolfa. Zanim to nastąpiło, Icie Hirszhorn wraz ze swoim mistrzem przeniósł się do Żabna, kiedy Szalom Unger zyskał uznanie grona chasydów i utworzył własny dwór - krąg słuchaczy i wyznawców. W Żabnie Icie pojął żonę, córkę miejscowego chasyda a ślubną parę błogosławił świątobliwy reb Szalom. Tam też, w roku 1912 urodził się pierworodny Aharon.

Młody syn gabaja Iciego pierwsze kroki stawiał w otoczeniu chasydów odwiedzających coraz sławniejszego żabnieńskiego rebe. A kiedy nadeszło lato 1914 r. i wybuchła wojna, cadyk żabnieński wraz z najwierniejszymi chasydami udali się do Wiednia, gdzie szczęśliwie przetrwali wojnę i rosyjską okupację Galicji.

Z Wiednia rodzina gabaja Iciego wróciła do Tarnowa i tu osiedli wraz z cadykiem Szalomem. Świątobliwy rebe zmarł w czasie kolejnej podróży do Wiednia (9 września 1923 r.). Jego ciało sprowadzono specjalnym pociągiem do Tarnowa, by stąd przewieźć je na żabnieński cmentarz. Wszak rebe Szalom, choć zamieszkał w Tarnowie, był cadykiem żabnieńskim i w żabnieńskiej synagodze często odprawiał modły. Także i małą bóżniczkj urządzoną w jego tarnowskiej kamienicy zwało się "żabnieńską".

I choć mam pisać o Aharonie czyli późniejszym Adolfie, nie mogę się oprzeć pokusie by nie wtrącić tu jeszcze jednej anegdoty. A to wszystko przez tę fotografię, która wiążę się ze wszystkimi tymi osobami i ich dziejami.

Otóż kiedy pociąg z ciałem reb Szaloma w trumnie dotarł do stacji Tarnów, witały go tysięczne tłumy chasydów tarnowskich, żabnieńskich, szczucińskich, dębickich, brzeskich, rozwadowskich, dzikowskich, bobowskich i Pan Bóg wie jakich. Ciało, zgodnie z przepisami sanitarnymi było włożone do trumny, trumna zabita gwoździami i urzędowo zabroniono jej otwierania. A przecież Żydów chowa się tradycyjnie bez trumny, w całunie tylko. Dla zachowania przepisów administracyjnych, nawet jeśli ciało leży w trumnie, należy jej dno uczynić ażurowym, by ciało miało możliwość szybkiego rozkładu i powrotu do ziemi.

Rozpaczali chasydzi tarnowscy nad śmiercią cadyka, smucili się, że urzędnicy nie dozwolą zadośćuczynić religijnej powinności. Orszak miał udać się wprost na cmentarz, ale chasydzi uprosili urzędników, by na chwilę trumnę pozwolono wprowadzić do domu zmarłego na ul. Lwowską. Dom otoczyli lamentujący chasydzi. W pewnej chwili wyszedł do nich reb Icie Hirszhorn, a na zbolałej jego twarzy chasydzi dojrzeli iskierkę radości. Już wiedzieli, reb Icie wyzwolił ich z obaw, że ich ukochany reb Szalom będzie pochowany niezgodnie z religią. Domyślili się, że reb Icie sekretnie wyrwał deskę z dna trumny. Choć pogrążeni w rozpaczy, odetchnęli. Ciało cadyka w trumnie z dziurawym dnem, przewieziono do Żabna, gdzie pochowane zostało w rodzinnej kaplicy - ohelu obok ojca Jakuba Izaaka, dziadka Izraela Elimelecha zmarłego 8 sierpnia 1876 r., który był ocjem Josefa z Dąbrowy, a który utworzył krąg chasydów żabnieńskich.

Po śmierci reb Szaloma, jego następcą został jego syn, Eliezer. Icie Hirszhorn pozostał wierny temu rebemu, spadkobiercy jego pierwszego mistrza, i nadal sprawował w jego otoczeniu urząd gabaja.

Tak więc i młody Aharon nazywany przez rówieśników Eliuszem wychowywał się w otoczeniu chasydzkich wyznawców judaizmu, podróżując wraz z ojcem, towarzysząc cadykowi Ungerowi. Był z nim w Wiedniu mając kilka lat, a w wieku lat sześciu znalazł się w Tarnowie i tu chodził do żydowskiej jeszywy. Choć należał do kręgu chasydów żabnieńskich to jednak z samym Żabnem miał związek co najwyżej przez pierwsze 2 lata swego życia.

Nie wiem, kiedy z chasydzkiego pejsatego chłopca stał się Aharon Adolfem o bardzo polskim nazwisku - Rudnicki. Cała jego twórczość jest publikowana po polsku. Ale, jak charakteryzuje go tuż po wojnie jego rówieśnik, wspomniany Menasze Unger "Rudnicki nie jest jednak polskim pisarzem ale wyraźnie żydowskim pisarzem w dzisiejszej Polsce (...) Jest współczesnym Hiobem żydowskim, opłakującym i szlochającym nad naszym nieszczęściem, nad zagładą najbardziej barwnej części całego narodu żydowskiego w ostatnim tysiącleciu".

Leksykony polskie podają, że Rudnicki urodził się w Warszawie. Ale czy na pewno? Z żywota jego rodziców nie wynika, aby opuszczali w tym czasie Galicję. Nie mam na to dowodów, ale poszlaki wskazują, że urodził się w galicyjskim Żabnie pod Tarnowem. Żydowski pamiętnikarz nazywa Rudnickiego - tarnowskim Żydem i rozdział jemu poświęcony w wydanej w Tel-Awiwie "Księdze pamięci" (1968 r.) zatytułował "Adolf Rudnicki -Tarnowski Żyd", bo dorosłe życie z Tarnowem związał.

Zachowały się niektóre księgi metrykalne z tego czasu, być może w żabnieńskich księgach znalazłoby się potwierdzenie - z Żabna Rudnicki (Hirszchorn) rodem, czy jednak nie?


menuna początekeliusz.rtf - 12 kB
Stowarzyszenie OLSZÓWKA  -  al. Armii Krajowej 141/55  -  43-300 Bielsko-Biała
tel. 0..33 816 11 96  -  e-mail : olszowka@free.ngo.pl  jacek@olszowka.most.org.pl